7 lekcji od Mistrza Lewona: jak kończyć z sukcesem wielkie projekty?

EFEKTYWNOŚĆ OSOBISTA, OSIĄGANIE CELÓW, PODRÓŻE

Kraj kontrastów i niedokończonych spraw, w którym nauczyłam się, jak kończyć projekty

Wróciłam z Armenii zadziwiona. To chyba najlepsze słowo na określenie tej czerwcowej podróży.

To kraj, w którym piękno nieustannie miesza się z brzydotą, a uprzejmość z arogancją.

Najbardziej utkwiły mi w głowie niedokończone Kaskady – zbudowane na wzgórzu muzeum sztuki nowoczesnej, przypominające olbrzymie schody (572 stopnie!), na których znajdują się  fontanny, rzeźby i kwietniki. Ponad muzeum górują smutne, pordzewiałe dźwigi, które ani myślą o tym, by wrócić do pracy i dokończyć dzieło. Trudno powiedzieć, czy wznosząca się na ponad 300 metrów budowla bardziej zachwyca, czy straszy.

Urzekli mnie uśmiechnięci, przemili mieszkańcy wiejskich regionów z niesamowitym uporem wypytujący o moje życie prywatne. Zakochałam się w pięknych krajobrazach i rozpościerającym się na siedmiu hektarach prehistorycznym Zorats Karer (inna nazwa to Karahunj), który jest podobno starszy niż Stonehenge. To dwieście dwadzieścia trzy kamienie (osiągają od pół do trzech metrów wysokości), których przeznaczenia możemy się tylko domyślać (według różnych teorii to było obserwatorium astronomiczne lub miejsce religijnego kultu).

Podczas podróży rozkoszowałam się rozpływającymi się ustach specjałami lokalnej kuchni, mając często do czynienia z wystraszonymi kelnerami, którzy nie za bardzo przejmowali się czymś takim, jak “miła obsługa klienta”. Natomiast fakt, że butelka wina w restauracji jest w cenie kieliszka wina w Irlandii zdecydowanie bardzo poprawiał mi nastrój.

Ach, i do dziś bolą mnie uszy, na samo wspomnienie nastolatków w przejeżdżających autobusach, wyśpiewujących w niebogłosy patriotyczne pieśni, raz po raz przeplatając je rosyjskojęzycznymi szlagierami, które chyba teraz są tam na topie.

Zaskoczyło mnie także to, że organizuje się trzydniowe wycieczki dla miejscowych i zagranicznych turystów do Górnego Karabachu, gdzie ciągle jest napięta sytuacja z powodu nierozwiązanego konflikt u z Azerbejdżanem. Kolejna “niedokończona” sprawa…

Armenia to niesamowite miejsce, do którego chcę wrócić ponownie, by się dalej zadziwiać. Ostatniego dnia zadziwiłam się najbardziej. I o tym ostatnim zadziwieniu jest właśnie ten artykuł.

Ostatnie zadziwienie: “Boskie Podziemie” 

Ostatniego dnia pobytu w Armenii postanowiliśmy wraz z mężem wybrać się na ciekawą wyprawę  do prowincji Kotjak, by zwiedzić zbudowaną w stylu hellenistycznym pogańską świątynię Garni (poświęconej bogu Słońca – Mitrze), oraz średniowieczny monastyr Geghard, jak również zobaczyć imponujące wulkaniczne kolumny, przypominające olbrzymie bazaltowe organy, zwane “Symfonią kamieni”.

Ten dzień dostarczył nam już dość dużo wrażeń, ale najlepsze czekało nas na końcu wycieczki.  Po wyjeździe z Geghard mieliśmy nadzieję, że to już był koniec wyprawy –  byliśmy zmęczeni, a poza tym zależało nam na czasie, ponieważ tej samej nocy mieliśmy lot do Polski.

Przewodniczka kilkakrotnie wspomniała o tym, że jedziemy jeszcze do ręcznie wykonanej jaskini. Trochę zniecierpliwiona powiedziałam do mojego męża, że po co mi jakaś jaskinia i to wykonana siła ludzkich mięśni! Mieliśmy wyobrażenie jakiejś małej dziupli wykutej w skale…

Jechaliśmy dość długo, aż zatrzymaliśmy się przed malutkim domkiem w wiosce: Arinj, jak się później okazało, tuż pod Erewaniem. Zaskoczona i naprawdę zniecierpliwiona pomyślałam: No i… gdzie ta jaskinia?!

Weszliśmy do domku z wyraźnym oznaczeniem, że to tutaj właśnie znajduje się cel naszej podróży. Zanim zdążyłam pomyśleć, nie zawaham się użyć określenia: “szczena mi opadła”. Oto stałam przed jedną z najbardziej niesamowitych rzeczy, jakie widziałam w moim życiu! Przede mną rozpościerały się schody prowadzące do podziemnych jaskiń, do 20 metrów pod ziemią, przypominających skalne miasta, które widziałam w Kapadocji. Autor tego unikalnego arcydzieła, nazwanego “Boskim podziemiem Lewona” wykuł je własnoręcznie przy użyciu prostych narzędzi, takich jak młotek i dłuto.

 

jak realizować projekty

 

Wdowa po Lewonie – Tosya Gharibyan ze łzami w oczach opowiadała o dokonaniach swojego męża. Powiedziała nam, że pewnego dnia w 1985 roku poprosiła go o zrobienie małego schowka na ziemniaki. Lewon, budowlaniec z wykształcenia, zaczął kopać… i kopał tak przez następne 23 lata, aż do swojej śmierci w wieku 67 lat.

Wykute przez Lewona podziemie wygląda jak labirynt: składa się z 7 komór połączonych przejściami i  schodami. Przypomina swego rodzaju świątynię – palą się tam świeczki, są ciekawe rzeźby oraz krzyż. W jednym z miejsc znajduje się specjalna przestrzeń, w której działają podobno “dobre moce”. Wystarczy tam przystanąć i poprosić o coś, a jeżeli się spełni, należy tam wrócić i podziękować.

Historia Mistrza Lewona tak bardzo utkwiła mi w głowie i sprowokowała do refleksji, że postanowiłam zapisać to, czego ja się z niej nauczyłam.

Jak zrealizować wielki cel, czyli o kończeniu projektu według mistrza Lewona

1. Myśl i działaj odważnie!

Myślę, że historia Mistrza Lewona mogłaby być świetną ilustracją do jednego z moich ulubionych cytatów: “Życie kurczy się i rozszerza, proporcjonalnie do naszej odwagi” (Anaïs Nin).

Mistrz Lewon miał niesamowite poczucie przewidywalności. Wyznaczył sobie bardzo ambitny cel, który jednocześnie, jak się potem okazało, był realistyczny. Postąpił tak, jakby był bohaterem opisanej w jednym z moich artykułów książki “Jedna rzecz” Gary’ego Kellera i Jaya Papasana, którzy napisali:

“Nikt nie wie, gdzie kończy się jego potencjał, więc przedwczesne zamartwianie się barierami to tylko strata czasu. (…) Idea polega na tym, by mieć wielkie plany, wykraczające poza twoją strefę komfortu, a zarazem uwzględniające twoje największe atuty. Wiara w siebie pozwala stawiać różne pytania, obierać rozmaite drogi, eksperymentować z nowymi rzeczami. Otwiera drzwi do możliwości, które dotychczas skrywałeś głęboko w sobie.”

Jestem przekonana, że podstawą sukcesu Lewona było nie tylko wielkie marzenie, czy też wizja, ale także dobry plan działania i realistyczne rozplanowanie swojego projektu. Był bardzo świadomy swoich zasobów (był z wykształcenia budowlańcem, posiadał proste narzędzia, miał czas po pracy) i skoncentrował się na tym, by jak najlepiej wykorzystać je do realizacji swego wielkiego projektu.

Nie bał się myśleć szeroko i w tenże sposób działać. Przypomina mi to podejście Granta Cardone, autora książki “Reguła 10X”, o której więcej również niebawem napiszę w mojej czytelni. Twierdzi on, że jeżeli chcemy dokonywać wielkich rzeczy, powinniśmy się bardziej w nie angażować, czyli myśleć i działać dziesięć razy bardziej, niż przeciętny człowiek.

 jak kończyć projekty

 

2. Małe kroki i systematyczność

Wielka wizja i odważne działanie Mistrza Lewona wymagały od niego równie wielkiego wysiłku, którego nie wahał się podjąć. Codziennie wykuwał kilkanaście centymetrów w bazalcie, a potem gdy dotarł do miękkiego podłoża zapewne już trochę więcej.

Wiedział, że nie ma drogi na skróty, a poważne projekty są zazwyczaj okupione wysiłkiem. Zrozumiał, że na wielkie rzeczy składa się suma małych, codziennych działań, podejmowanych systematycznie. Kuł codziennie po kawałku bo wiedział, że ważny jest nie tylko pierwszy krok, ale również determinacja, by wykonywać każdy kolejny.

Jego historia przypomina mi o tym, by nie obawiać się działać na wielką skalę, ale by pamiętać o tym, by wielki cel mnie nie przytłoczył i nie zniechęcił. Warto się skupić na działaniu, na procesie dążenia do celu i wykonywaniu kolejnych małych kroków jak najlepiej.

Polecam w tym miejscu każdemu zainteresowanemu tematyką wytrwałości świetną, opartą na badaniach książkę “Siła woli” autorstwa: Roya F. Baumeistera i Johna Tierneya a także mój artykuł o tym, jak wprowadzać zmiany w łatwiejszy sposób.

Często zadaję sobie następujące pytania: W jaki sposób zmierzę swoje postępy? W jaki sposób się nagrodzę za kolejne osiągnięte wyniki? Kiedy będę wiedzieć, że osiągnęłam sukces? Czy mój cel wydaje mi się dla mnie za wielki i mnie przytłacza? Jak mogę go podzielić na mniejsze etapy?

Takie pytania pomagają mi podzielić każde duże przedsięwzięcie na mniejsze części i lepiej je rozplanować oraz chętniej się zabierać za jego realizację.

3. Poczucie misji

Podobno Mistrz Lewon miał widzenie, w którym tajemniczy głos powiedział mu, że ma dokonać czegoś wielkiego, że ma stworzyć coś, co będzie cudem, wspaniałą rzeczą. Wiara w swoją misję i w to, że to co robi ma sens, napędzały go do działania.

Lewon przywodzi mi na myśl kolejny cytat, który mi towarzyszy od lat: “Wierz i działaj tak, jakby porażka była niemożliwa”. Autor tego cytatu – Charles F. Kettering – ma na swoim koncie ponad trzysta patentów… podobno jako pierwszy wybudował dom z elektryczną klimatyzacją. Zatem wydaje się, że on także kierował się tą zasadą na co dzień.

Żona Mistrza Lewona powiedziała, że on naprawdę kochał to co robił i spędzał w podziemiach wiele godzin. Myślę, że wpadał on w tzw. stan przepływu. Twórca  tego pojęcia, Mihály Csíkszentmihályi określa  je jako stan bliski euforii, w którym człowiek zapomina o upływie czasu i czerpie niesamowitą przyjemność z samego tylko wykonywania danej czynności.

Simon Sinek, o którego wystąpieniu pisałam w artykule o najlepszych wystąpieniach biznesowych TED, twierdzi, że ludzie, którzy znają swoje DLACZEGO i działają z nim w zgodzie, stają się liderami i osiągają sukces. Lewon z pewnością znał swoje DLACZEGO. Czuł, że robi coś wielkiego, modlił się za odwiedzających jaskinię. Teraz dzięki jego dziełu rodzina ma środki na przeżycie, ponieważ turyści zostawiają datki żonie Lewona, którymi ona dzieli się ze swoimi dziećmi i wnukami.

Każdy z nas ma swoją życiową misję. Ja, by o niej nie zapomnieć, staram się zadawać sobie co pewien czas trudne pytania: Co jest moim DLACZEGO? Co ludzie mi bliscy, dalsi znajomi i klienci powiedzieliby o mnie, gdyby mieli możliwość opisać mnie w jednym zdaniu?

Mistrz Lewon przypomina mi o jeszcze jednym ważnym pytaniu: Co po mnie pozostanie i czy będę z tego dumna?

 realizacja ambitnego projektu

 

4. “Rób swoje” mimo przeciwności!

Ludzie, którzy osiągają wielkie sukcesy, np. w sporcie czy nauce, wykazują się niesamowitą wytrwałością, czyli umiejętnością działania mimo piętrzących się przed nimi trudności. Nie zbaczają z obranej ścieżki prowadzącej do celu, tylko dlatego, że się na niej potknęli lub ktoś lub coś stanęło im na drodze.

Pomyśl o ludziach, którym było trudno: o Disneyu, którego wyrzucono z pracy za brak kreatywności, o malarzach, których przez lata nie doceniano, o pisarzach, których powieści były  kilkadziesiąt razy odrzucane przez wydawnictwa. Wreszcie, wyobraź sobie, jak wynalazcy spędzali godziny w laboratoriach lub swoich warsztatach i podejmowali tysiące prób, z nadzieją, że następna zakończy się sukcesem.

Zachęcam Cię także do przeczytania książki “Z Galileusza też się śmiali” (aut. Albert Jack), w której są opisane historie wielkich ludzi, którzy “robili swoje” mimo tego, że wydawało się, iż wszyscy i wszystko jest przeciwko nim.

Mistrz Lewon, też miał “pod górkę”: jego sąsiedzi śmiali się z niego, jego żona próbowała na wszelkie sposoby odwieść od jego “projektu życia” i ciągle “gderała mu nad głową”, że powinien przestać, a już na samym początku prac pojawiła się pierwsza, najtrudniejsza chyba przeszkoda: musiał kuć młotkiem i dłutem w bardzo twardej skale – bazalcie, zanim dokopał się do bardziej miękkiej skały.

Jego historia będzie mi przypominać, że nie warto się poddawać, jeżeli coś jest w zgodzie ze mną i czuję, że “to jest to”. Niech się śmieją na zdrowie!

5. Wykorzystuj dostępne zasoby – zacznij od tego, co już masz!

Ilu z nas zna taką sytuację, kiedy odkładamy coś na później, nie realizujemy naszych marzeń i planów bo stosujemy serię wymówek: jeszcze nie jestem gotowy, jeszcze nie mam sprzętu/programu/czasu/pieniędzy”? Jeszcze muszę się dokształcić, zdobędę nowe umiejętności/certyfikat? Jeszcze ze dwa lata tam popracuję i wtedy na pewno znajdę pracę, którą lubię.

Działaj z tym, co masz! Zapytaj siebie: Co mogę zrobić już TERAZ? Już dzisiaj? Jakie mocne strony, które mam mogę wykorzystać? Jakich ludzi mogę poprosić o pomoc? Kogo mogę zapytać o radę? Co już mam i mogę użyć w moich pierwszych działaniach (sprzęt, program, ubranie, inne przedmioty)?

Czasami pomaga także zastanowienie się nad tym, co byśmy zrobili, gdybyśmy byli w sytuacji bez wyjścia i musielibyśmy rozpocząć realizację danego zadania od zaraz.

Jeżeli kiedyś przyjdzie mi do głowy, że “nie mogę” czegoś zrealizować, bo… (i tu się pojawi wymówka dotycząca tego, czego mi jeszcze brakuje, by rozpocząć działanie), przywołam obraz prostych narzędzi: młotka i dłuta, którymi Mistrz Lewon wykuł podziemne komnaty.

6. Jeżeli chcesz osiągnąć niezwykłe rzeczy, rób to inaczej niż reszta ludzi! 

Mistrz Lewon podszedł do swego projektu życia w sposób bardzo oryginalny: nie zaufał zaawansowanym osiągnięciom techniki, postanowił wykorzystać do walki ze swoim bazaltowym przeciwnikiem jedynie siłę swoich mięśni, doświadczenie i intuicję budowlańca oraz proste narzędzia jak młotek i dłuto. I właśnie tą prostotą osiągnął swój cel. Nie tylko efekt, lecz sposób jego osiągnięcia i serce, które włożył w swoje dzieło spowodowały, że jest ono prawdziwą perełką w świecie masowej, bezdusznej produkcji.

Warto też zwrócić uwagę, że nie porównywał się on z innym, nie naśladował bezmyślnie. Kopiowanie innych i droga na skróty nie są receptą na sukces i oryginalność.

Naśladownictwo może także doprowadzić do przeciętności. Grant Cardone, autor wspomnianej już książki “Reguła 10X”, napisał: “Każde przedsięwzięcie, które opiera się na przeciętności, prędzej czy później okaże się porażką. Jeśli będziesz wszystko robił w sposób standardowy, to po prostu nie wystarczy. Normalne poziomy działania, na których zwykle operują ludzie, nie uwzględniają wpływu różnych zmiennych, takich jak: waga, wiek, opór, czas oraz to, co nieoczekiwane. Przeciętne działania w zderzeniu z jakimkolwiek oporem, konkurencją, stratą lub brakiem zainteresowania, niekorzystnymi lub wymagającymi warunkami rynkowymi lub kombinacją wszystkiego naraz sprawią, że cały Twój projekt runie.”

Dziękuję Mistrzowi Lewonowi za to, że mi przypomniał o tym, że jeśli robię coś inaczej niż reszta, czasami “wystaję” poza formę, że nie przejmuję się, że nie działam “książkowo” (mimo iż książki kocham!), jest dobre, bo jest… MOJE!

Podpatrujmy innych dla inspiracji do skuteczniejszego działania, ale też dlatego, by uczyć się na ich błędach. Nikogo z nas nie stać na to, by popełniać pomyłkę za pomyłką. Czerpmy mądrze z doświadczeń innych, ale nie porównujmy się nieustannie do nich, bo grozi to demotywacją oraz staniem się marną kopią.

 jak realizować duże projekty

 

7. Działaj najlepiej, jak umiesz i skup całą swoją moc na ważnym dla Ciebie projekcie!

Pamiętasz takie powiedzenie: “trzymać dwie sroki za ogon”? A może znasz słowa Konfucjusza: “Człowiek, który goni dwa zające nie złapie ani jednego”?

Myślę, że jeżeli chcemy dokonać wielkich rzeczy, to powinniśmy oszczędzać naszą energię i zainwestować ją w sprawę dla nas najistotniejszą.

Jeżeli naprawdę nam na czymś zależy, to siłą rzeczy musimy z czegoś zrezygnować po to, by skoncentrować swoją uwagę na tym ważnym dla nas zadaniu. Mam wrażenie, że rozdzielanie swojego czasu i siły na setki mało ważnych spraw  jest domeną tych z nas, którzy chcą robić bardzo dużo i bardzo przeciętnie – nie da się przecież “ogarnąć” wszystkiego w idealny sposób.

Jeżeli chcemy mieć szansę na zrealizowanie czegoś wielkiego, czegoś, co wymaga znacznego wkładu naszej energii, powinniśmy nią uważnie gospodarować i świadomie decydować, na co ją pożytkujemy.

Wydaje się, że Lewon świetnie zastosował w swoim działaniu koncepcję skupienia się tylko na jednej rzeczy, o której pisałam w artykule na temat skutecznego działania.

Zdjęcie z jaskini Lewona przypomina mi o tym, że warto w życiu postawić na sprawy, które naprawdę są dla mnie WAŻNE.

Powinnam dać z siebie wszystko, by o te sprawy zadbać jak najlepiej potrafię, a odstawić projekty, które są “przeciętne” i mnie nie cieszą oraz  zrezygnować ze znajomości z ludźmi, którzy mnie ciągną w dół oraz zabierają moją uwagę tylko po to, by “żerować” na mojej energii, nie dając nic w zamian.

 

A Ty przypominasz sobie jakąś osobę, która dała Ci ważne życiowe lekcje dotyczące realizacji celów? Proszę podziel się ze mną historią, która spowodowała, że do dziś pamiętasz i stosujesz to, czego się dzięki niej nauczyłeś.

Jakie są Twoje sposoby na zakończenie dużych projektów z sukcesem?

SaveSave

SaveSave

Klaudia Kałążna

Klaudia Kałążna

Na co dzień wspieram ludzi, którzy pragną zmiany w zakresie kariery lub własnego biznesu w tym, aby mogli rozwinąć skrzydła, dobrze ustawić nawigację i lecieć w odpowiednim kierunku. Łączę wykształcenie i doświadczenie biznesowe z zamiłowaniem do odkrywania ludzkiego potencjału. W skrócie mogłabym określić siebie w następujący sposób: strateg, doświadczony marketingowiec, certyfikowany trener, business oraz executive coach, z doświadczeniem w środowisku międzynarodowym, zarówno w sektorze prywatnym, jak i publicznym. W przeszłości wykładowca i naukowiec, w międzyczasie ekspert ds. marketingu i handlu międzynarodowego w firmach irlandzkich, obecnie przedsiębiorca.
Więcej o mnie
Klaudia Kałążna

Pin It on Pinterest