Najlepsze wystąpienia TED, z których skorzystałam w moim biznesie

7 ULUBIONYCH, BIZNES

Wystąpienia biznesowe TED mobilizują do działania

Co pewien czas wraz z mężem sięgamy wieczorem po dawkę wiedzy oraz inspiracji na stronę TED (organizacja non – profit), na której znajdują się krótkie, maksymalnie około dwudziestominutowe wystąpienia z różnych dziedzin: biznesu, nauki, sztuki, technologii i wielu innych. Obejrzeliśmy ich mnóstwo i ciągle sięgamy po nowe, gdyż większość z nich daje naprawdę potężną dawkę wiedzy, emocji i pozostawia oglądającego z wieloma tematami do przemyślenia. Natomiast dla mnie osobiście najlepsze wystąpienia TED to te, które mogę w jakiś sposób przełożyć na praktykę.

Nie jestem typem człowieka, który słucha czegoś tylko po to, “aby się zmotywować/zainspirować/poczuć moc” itd. Jasne, że dla naszego procesu twórczego niezbędne jest gromadzenie doświadczeń, inspiracji, spoglądanie z innej perspektywy. Zgadzam się z tym w pełni, ale dla mnie konieczny jest także kolejny element – przełożenie zgromadzonych informacji i inspiracji na działanie.

Poniżej wybrałam siedem moich ulubionych wystąpień, z których rzeczywiście coś “wzięłam” dla mojego biznesu. Wszystkie z nich znajdziesz na stronie: www.ted.com (możesz tam także wybrać opcję transkrypcji w języku polskim).

Mam nadzieję, że podczas oglądania wystąpień na TED znajdziesz sporą dawkę wiedzy, inspiracji a przede wszystkim, że postanowisz choćby jedną mała rzecz zaimplementować w swojej firmie lub pracy etatowej.

Seth Godin: O wyróżnianiu się

Świetna prezentacja, w której znajdziemy interesujące wskazówki na temat tego, w jaki sposób zwiększyć swoje szanse na sukces w biznesie.

Seth Godin podaje przykład wynalazku, który przez długi czas się nie przyjął: mianowicie chleba w kromkach.  Jego wynalazca Otto Rohwedder sprzedawał go przez 15 lat i nikt o nim nie wiedział, teoretycznie pomysł ten wydawał się kompletną porażką. Przyczyną zupełnego braku zainteresowania tym odkryciem było niezadbanie przez autora o skuteczną promocję i rozpowszechnianie nowej idei (zresztą jak w przypadku większości ludzi, którzy coś nowego stworzyli).

Godin mówi o tym, że jeżeli nasz pomysł się rozpowszechnia, jeżeli “idzie w świat” za pomocą mass mediów, jak np. TV, to ma duże szanse osiągnąć sukces. Umieszczanie informacji o produkcie w TV lub jego obecność na pierwszej stronie w przeglądarce Google powoduje, że narzucamy się ludziom i poprzez zwiększanie ekspozycji tego produktu, niejako “zmuszamy” ich do zakupu.

Autor zwraca jednocześnie uwagę na to, że czasy się zmieniły i nie jest sztuką nękać kogoś reklamami i naciskać na spotkania – istotna jest umiejętność rozpowszechnienia idei. Radzi on mianowicie, by w początkowej fazie nie kierować uwagi do mas, ale do tzw. “early adopters” (ludzi, którzy najłatwiej akceptują innowacyjne idee), gdyż oni naprawdę słuchają tego, co mamy do powiedzenia. Innymi słowy, receptą ona sukces od Godina jest to, by znaleźć ludzi, którzy będą chcieli słuchać o Twojej idei i przekażą ją znajomym, a w konsekwencji tego będzie się ona samoistnie rozprzestrzeniać na coraz większą grupę odbiorców.

Seth Godin podkreśla: “Najbardziej ryzykowne, jest bycie bezpiecznym. Procter and Gamble o tym wie. Cały model firmy Procter and Gamble opiera się na zwykłych produktach dla zwykłych ludzi.To jest ryzykowne. Bezpieczne jest szukanie na granicy, bycie wyjątkowym. I bycie bardzo dobrym jest chyba najgorszą rzeczą, jaką możesz zrobić. Bardzo dobre jest nudne. Bardzo dobre jest przeciętne.

Zatem powinniśmy się wyróżniać i robić rzeczy, które niekoniecznie są bezpieczne, polegające na odwzorowywaniu działań innych, lecz takie, które spowodują, że nie będziemy nudni, że zwrócimy uwagę współczesnych klientów, którzy mają coraz mniej czasu, a coraz większy wybór.

Co jest dla mnie najważniejsze?

Stwierdzenie: TO, CO BEZPIECZNE, JEST RYZYKOWNE –  nie warto jedynie naśladować innych i chcieć przypodobać się masom. Należy trafić do wąskiej grupy tych, którzy chcą Ciebie słuchać i dalej rozpowszechniać Twoją usługę/produkt. Ja sama wychodzę z założenia, że nigdy nie dogodzimy każdemu i jednym z największych problemów w biznesie jest silne pragnienie zdobycia poklasku większości potencjalnych klientów.

Ten wykład jest dla mnie bardzo ważnym przypomnieniem zasady, że nie jestem dla każdego i nie każdy klient jest dla mnie. Tym bardziej się to sprawdza, że od zawsze robię rzeczy “po swojemu” i czasami popadałam w wątpliwości, czy aby na pewno postępuję dobrze wprowadzając moje niestandardowe pomysły w życie i mierząc się z niejednokrotnie niesprawiedliwą i bolesną krytyką moich działań.

Dlatego szukam właśnie tych, którzy zechcą mnie słuchać i dzielić się z innymi ludźmi informacjami o mnie. Nie chcę krzyczeć i “naganiać” każdego potencjalnego klienta, natomiast promować siebie mądrze i skutecznie, między innymi dzięki temu, że “moi ludzie” będą rozpowszechniali wartościowe treści, które stworzę lub zachęcali do współpracy ze mną dzięki temu, że oni sami osiągają rezultaty.

Malcolm Gladwell: Wybór, szczęście i sos do spaghetti

Przemówienie, w którym Malcolm Gladwell udowadnia, jak ważne jest dla naszych biznesów posiadanie różnorodnych, bardzo dopasowanych produktów do naszych grup klientów.

Na samym początku autor przytacza historię Howarda Moskowitza, którego firma Campbell zatrudniła, aby pomógł im stworzyć produkt, który będzie lepszy od konkurencji (w zakresie sosów do spaghetti).

Człowiek ten nie starał się wymyślić najlepszego produktu – zamiast tego zbierał szczegółowe dane (jeździł po Stanach z 45 rodzajami stworzonych przez siebie sosów, karmił nimi ludzi, czyli robił badania rynku) i w konsekwencji podzielił na ich na trzy grupy (tych, którzy lubią sos bez dodatków, którzy lubią sos pikantny oraz pasjonatów sosu z dużymi kawałkami warzyw).

W trakcie swoich badań odkrył on bardzo ważną rzecz, która zaprzeczała powszechnie panującemu przekonaniu, że wystarczy zapytać klientów co lubią. Według Horowitza ludzie często nie wiedzą, czego chcą i pytanie ich w wywiadach grupowych nie przynosi rezultatów.

W tym świetnym wystąpieniu Gladwell porusza także dwa dodatkowe tematy, kwestię segmentacji poziomej oraz autentyczności.

A co ma wspólnego sektor spożywczy ze szczęściem? Chodzi o to, by zapewnić ludziom odpowiednio dopasowaną do ich potrzeb różnorodność. Gladwell podsumowuje to bardzo krótko: “Oto ostateczne i najpiękniejsze przesłanie Moskowitza. Akceptacja ludzkiej różnorodności to klucz do prawdziwego szczęścia”.

Co jest dla mnie najważniejsze?

ZAPEWNIENIE WYBORU klientowi i DOPASOWANIE produktu do jego potrzeb. Ja, w przypadku moich usług biznesowych zastosowałam odpowiednie pakiety, a także bardzo zindywidualizowane podejście do każdej osoby. W skrócie, prostota wyboru (praca nad biznesem lub karierą zawodową), prowadzi do nawiązania współpracy, podczas której zarówno cały program, jak i każde spotkanie są całkowicie dopasowane do potrzeb klienta. Każda z grup moich klientów ma swoje specyficzne wymagania i preferencje, dlatego właśnie każdej z nich oferuję inny pakiet usług.

Przy okazji głębszej analizy zachowań moich klientów okazało się również, że docenili oni fakt, że nie biorę pieniędzy za czas pracy, ale za efekt, który klienci osiągają. Z doświadczenia wiem, że dla nich nie jest najważniejsza żadna moja “etykietka”, tytuł doktora, certyfikaty, osiągnięcia zawodowe itd. Najważniejsze jest dla nich: zrozumienie ich potrzeb, wiara w ich możliwości, holistyczne podejście, skuteczność oraz czas, który poświęcam im będąc w pełni obecna w trakcie naszej pracy.

Barry Schwartz: Paradoks wyboru

Wystąpienie, w którym Barry Schwartz w imponujący sposób rozprawia się z następującym twierdzeniem: “Im większy mamy wybór, tym więcej mamy wolności, a im więcej mamy wolności tym większy jest nasz dobrobyt.”

Barry podkreśla, że na co dzień musimy dokonywać nieustannych wyborów, czyli ciągle podejmować jakieś decyzje, np. w sklepie z elektroniką możemy złożyć sześć i pół miliona zestawów z komponentów tam dostępnych lub znaleźć sto siedemdziesiąt pięć sosów do sałatek w jednym supermarkecie.

W trakcie swojego wystąpienia pyta on, czy to dobrze, czy źle, że mamy aż tak duży wybór? Jednocześnie sam odpowiada w zabawny sposób: TAK! dodając również, że pozytywne skutki posiadania dużego wyboru wszyscy znamy, natomiast on chce także wskazać na dwa negatywne:

  1. Paraliż decyzyjny, a nie wolność: kiedy ludzie mają za wiele opcji, trudno im dokonać jakiegokolwiek wyboru;
  1. Mniejsze zadowolenie z wyboru spośród wielu opcji niż gdyby dostępne było niewiele możliwości wyboru: żałujemy bardziej i łatwiej wyobrażamy sobie dobre cechy tych opcji, które odrzucamy, a ponadto, jeżeli mamy wiele możliwości wyboru, wzrasta nasze oczekiwanie wobec danego produktu. W konsekwencji nasze oczekiwania co do rezultatów dokonanych wyborów wzrastają tym bardziej, im więcej opcji rozpatrujemy. Schwartz podaje żartobliwy przykład: “Wyszedłem ze sklepu – trzeba szczerze powiedzieć – z najlepiej dopasowanymi dżinsami jakie miałem w życiu. Poszło mi lepiej. Dzięki wyborowi było mi lepiej. Ale czułem się gorzej. Dlaczego? (…) Powodem tego, że czułem się gorzej, był fakt, że przy tylu dostępnych opcjach, moje oczekiwania co do jakości dżinsów poszły w górę. Miałem bardzo małe oczekiwania. Nie miałem żadnych szczególnych oczekiwań, kiedy dżinsy były w jednym typie. Ale kiedy jest ponad 100 typów, do diabła, któryś musi być doskonały. A te które kupiłem były dobre, ale nie doskonałe”.

Zatem wniosek jest taki, że zwiększanie opcji odnośnie wyboru i wynikający z tego paraliż oraz niezadowolenie niekoniecznie prowadzą do wolności…

Co jest dla mnie najważniejsze?

OGRANICZANIE OPCJI W OFERCIE – postanowiłam, że nie będę “zmuszać” klienta do rozmyślania nad wieloma opcjami już na samym początku. Na przykład oferuję tylko dwie opcje współpracy indywidualnej: sesje całodniowe lub dwugodzinne oraz dwa podstawowe zakresy tematyczne: praca nad dokonaniem zmian w biznesie lub karierze, dwie opcje opłat: gotówką lub przelewem, z góry lub w dwóch ratach, dwie formy spotkań: osobiste lub przez Skype’a, itd.

Nie oznacza to braku zindywidualizowania i elastyczności – wręcz przeciwnie! Po prostu na początku nie warto utrudniać klientowi dokonania wyboru, a co za tym idzie – zakupu, warto natomiast jak najbardziej upraszczać dla niego cały proces. Tak jak wspomniałam wcześniej, przy okazji omawiania prezentacji Malcolma Gladwella – po wybraniu jednej z dwóch opcji (praca nad biznesem lub karierą) – przychodzi czas na jak najlepsze dobranie programu pracy do konkretnego klienta, zapewnienie mu narzędzi i środowiska pracy najbardziej do niego dopasowanych.

Simon Sinek: Jak wielcy liderzy inspirują do działania

Jedno z najlepszych wystąpień TED związanych z budowaniem strategii biznesu i rozprzestrzeniania innowacji. Simon Sinek (autor książki, którą z całego serca polecam: “Zaczynaj od DLACZEGO. Jak wielcy liderzy inspirują innych do działania”) przedstawia swoją ideę złotego kręgu, na którą składają się trzy ważne pytania: Dlaczego? Co? Jak?

Najistotniejsze według niego jest zidentyfikowanie swojego DLACZEGO, czyli powodu, motywu naszego działania. Odpowiedzenie sobie na to pytanie jest dla wielu ludzi i organizacji trudne. Najczęściej wiedzą oni JAK i CO robią, natomiast nie odpowiedziały sobie jasno i uczciwie na pytanie DLACZEGO?

Sinek mówi: “Ludzie nie kupują tego co robisz; kupują to, dlaczego to robisz. Celem nie jest robienie interesu z każdym, kto potrzebuje tego co masz. Celem jest robienie interesów z ludźmi, który wierzą w to, w co ty wierzysz”.

Podaje liczne przykłady tych, którzy znają swoje DLACZEGO i odnieśli sukces (jak np. twórcy samolotu – bracia Wright, czy też założyciele Apple). Podkreśla także, że prawdziwi liderzy mają zdolność inspirowania wszystkich dookoła, znajdowania ludzi, którzy wierzą w to, co oni.

Co jest dla mnie najważniejsze?

MOJE DLACZEGO – zastanowiłam się po raz kolejny nad moim DLACZEGO. Czy jasno je komunikuję otoczeniu? W jaki sposób moje CO i JAK są spójne z moim DLACZEGO? Przeszłam długą drogę do miejsca, w którym znajduję się teraz i odnalazłam moje DLACZEGO.

Moje motto to cytat Stephena Covey’a: „Cóż jest wart wysiłek związany z mozolnym wspinaniem się po szczeblach sukcesu, jeśli ma nas doprowadzić do konkluzji, że drabina była oparta o niewłaściwą ścianę? Przestawiałam wielokrotnie moją drabinę od ściany do ściany, by w końcu znaleźć tę, na którą warto się wdrapać.

Pragnę pomóc innym znaleźć swoją ścianę, a potem wspierać się systematycznie, we własnym tempie, szczebel po szczeblu w górę. Dlaczego? Bo wiem, jak boli porażka i ile trzeba wytrwałości, by przetrwać trud wspinania się nie na tę drabinę, co trzeba. I zaczynania od nowa.

Pragnę im tę wędrówkę ułatwić, dzieląc się doświadczeniem i moją osobistą historią, pomagając rozwijać im swoje kariery i biznesy w zgodzie ze sobą. Chcę, by moi klienci zidentyfikowali swoje DLACZEGO i jasno je komunikowali Światu.

Po wysłuchaniu jednej z najlepszych (moim zdaniem) prezentacji biznesowych TED, postanowiłam moje DLACZEGO jeszcze głośniej komunikować!

Rachel Botsman: O wspólnej konsumpcji

Świetny i spójny przekaz mówiący o tym, że rozwinięte społeczeństwa przesuwają się z hiperkonsumpcji w stronę tzw. ekonomii współpracy (konsumpcji dzielonej). Ludzie bardziej potrzebują zaspokajania potrzeb i gromadzenia doświadczeń, niż kupowania przedmiotów na własność.

Pani Botsman wraz ze swoim współpracownikiem Roo Rogersem przeanalizowali wiele przykładów dzielonej konsumpcji na świecie i zauważyli, że przejawia się ona w trzech podstawowych formach:

  1. Rynki redystrybucji: przenoszenie rzeczy tam, gdzie znajdują zastosowanie z miejsc, w których nie są potrzebne, np. Serwis Swaptree – wymienianie się płytami CD i DVD, książkami oraz grami video.
  1. Współdzielony styl życia: ludzie dzielą ze sobą różne zasoby takie jak czas, umiejętności itd. np. Landshare – serwis, który kojarzy osobę chcącą coś uprawiać z kimś, kto posiada ziemię pod uprawę.
  1. Najem narzędzi – wynajmowanie za opłatą rzeczy, które są nam przydatne, np. wiertarki.

Pani Botsman podkreśla, że ważną rolę w wykształceniu się trendu współdzielenia odgrywa odzyskanie wiary w siłę społeczności (rozwój sieci społecznościowych oraz technologii), kwestie ochrony środowiska naturalnego oraz światowa recesja, która znacząco zmieniła zachowania konsumentów. Zatem XXI wiek, w odróżnieniu od XX wieku, będzie prawdopodobnie czasem współdzielenia.

Co jest dla mnie najważniejsze?

Zdecydowanie NOWE POMYSŁY na rozwój mojej działalności, takie jak np. zaproszenie na moją powstającą platformę z kursami online innych trenerów, założenie grupy na Facebooku, której uczestnicy będą współtworzyć ze mną przestrzeń wymiany rzetelnej wiedzy i doświadczeń zawodowych oraz częstsze korzystanie z prostych, barterowych wymian, zarówno w świecie wirtualnym – na grupach na Facebooku, jak również w “realu”.

Jakiś czas temu tak bardzo spodobała mi się idea współdzielonych przestrzeni biurowych, (ang. co – working space), że zastanawiałam się nad otwarciem takiego współtworzonego, a nie tylko współdzielonego przez ludzi miejsca. Być może wrócę do tego pomysłu 🙂 Myślę, że również wszelkie grupy wsparcia i dzielenie się wiedzą są formą takiej wspólnej ekonomii.

Joseph Pine: Czego chcą konsumenci

Świetny wykład na temat tego, czego oczekują współcześni klienci i jak doszło do zmiany ich nastawienia oraz czym jest “ekonomia doświadczenia”.

Joseph Pine, autor książki “Mass Customization” podkreśla, że dzięki spersonalizowaniu towary automatycznie stają się usługami, gdyż są przygotowywane pod konkretne, specyficzne wymagania danego klienta. Dodaje także, że równolegle dokonuje się proces “utowarowienia” usług.

W związku z tym, Pine zachęca, by zburzyć podział na dobra i usługi, a w zamian za to proponuje on nową kategorię pojęciową: “doświadczenie”, a co za tym idzie nazywa współczesną gospodarkę “ekonomią doświadczenia”.

Podkreśla, że dla współczesnych biznesów bardzo ważne są dwa wymiary: bycie wiernym sobie (nakierowanie na JA) oraz bycie tym, czym się twierdzi, że się jest (nakierowanie na innych).

Dlaczego jest to tak istotne? Ponieważ ludzie pragną doświadczeń, które są autentyczne. Jak mówi Pine: “Wszyscy pragniemy autentyczności. Autentyczność staje się więc nową wrażliwością konsumentów, kryterium, według którego konsumenci decydują od kogo będą kupować i co zamierzają kupić”.

Zatem, by zwyciężyć w ekonomii doświadczenia, firmy powinny umieć “wytwarzać autentyczność”. Przykładem jest Starbucks, który potrafi wykreować autentyczne doświadczenie parzenia kawy we wspaniałej atmosferze.

Co jest dla mnie najważniejsze?

ROBIENIE RZECZY W ZGODZIE ZE SOBĄ, czyli bycie wierną sobie, tzn. wartościom i zasadom, a co za tym idzie, sprzedawanie usług i produktów, które są AUTENTYCZNE – czyli rzeczywiście są tym, czym obiecuję, że są. Uważam, że w byciu autentycznym manifestuje się nasz szacunek dla klienta, którego traktujemy jak partnera, kogoś, kto może nam zaufać i pozostanie z nami na dłużej oraz będzie niósł dalej w świat informację o nas i naszych produktach.

Bardzo pomaga mi to w sytuacjach, gdy muszę podjąć ważną decyzję – pytam siebie: czy to jest zgodne ze mną i czy pozostanę sobą dla siebie i świata? Jaki jest koszt tego, że postąpię na przekór sobie i czy nadal będę mogła być dla moich klientów AUTENTYCZNA? Z mojego doświadczenia wynika, że jest to trudne, ale wykonalne i tak naprawdę, w dłuższej perspektywie, ułatwia mi funkcjonowanie w życiu prywatnym i zawodowym.

Rory Sutherland: Lekcje życia od człowieka od reklamy

Ciekawe przemyślenia człowieka, który “zjadł zęby” na reklamie. Rory Sutherland pokazuje na prostych przykładach, z jakiego powodu nie zawsze warto chcieć zmieniać rzeczywistość i jest to często bezcelowe.

Według niego, jeżeli możemy wpłynąć na czyjeś postrzeganie rzeczywistości, to może dokonać się duża zmiana na wielu poziomach. Podaje przykład zastąpienia radarów drogowych uśmiechniętą buźką, która ma większy wpływ na zmianę prędkości, niż kara w wysokości sześćdziesięciu funtów.

Zmiana postrzegania rzeczy jest według Sutherlanda receptą na wiele problemów współczesnego świata. Pokazuje również ciekawy przykład z winem – według Amerykańskiego Instytutu Ekonomii Wina, nie istnieje korelacja pomiędzy zadowoleniem z danego wina, a jego jakością. Jeżeli natomiast powie się ludziom, ile to wino kosztowało, to wtedy bardziej smaczne wydaje im się to droższe.

Innymi słowy, warto zmieniać otaczającą nas rzeczywistość nie za pomocą przymusu, lecz perswazji, ponieważ jest ona skuteczniejsza, i (śmiem zaryzykować twierdzenie) zapewne często tańsza i łatwiejsza.

Co jest dla mnie najważniejsze?

Wniosek, że czasami najłatwiej pomóc klientowi ZMIENIĆ POSTRZEGANIE CZEGOŚ, a nie walczyć z tym, na co nie mamy wpływu. Innymi słowy, to, co oferuję ludziom również jest kwestią percepcji – moja usługa/produkt to pewna postrzegana wartość dla klienta, na którą składa się nie tylko cena, ale także element emocjonalny, czyli jak się klient ze mną czuje i jakie emocje wzbudza w nim moja usługa, sposób komunikacji itd. oraz funkcjonalny, czyli wartość merytoryczna i efekty, jakie osiągnie dana osoba dzięki pracy ze mną.

Tylko ode mnie zależy w jaki sposób zarządzę postrzeganiem wartości mojej oferty przez klienta. Prosty przykład: kiedy ktoś pyta, czym się zajmuję, nie opowiadam o dziesiątkach moich dyplomów i kursów oraz o metodach mojej pracy: coachingach, mentoringach, konsultingach, warsztatach itd. Mówię bardzo prosto, że pomagam ruszyć z miejsca ludziom i biznesom, które stanęły w miejscu. Takie wyjaśnienie jest dla każdego zrozumiałe i zachęca do dalszej rozmowy, odpowiada na jego potrzeby, jest postrzegane jako coś bardziej atrakcyjnego, niż pogadanka o jakimś dziwnym, tajemniczym dla większości ludzi pojęciu “coachingu”.

Biorę dla siebie także ciekawy cytat, który celnie definiuje, na czym polega praca w marketingu – otóż jest to zawód “(…) który polega na pomaganiu ludziom docenić to, co jest nieznane, ale także sprawianiu, by większe uznanie i większą wartość zyskały rzeczy, które już istnieją. Istnieją pewne dowody, na to, że pomagają w tym np. sieci społeczne, bo ułatwiają ludziom dzielenie się wiadomościami. Nadają rangę odznaki codziennym trywialnym czynnościom, więc redukują potrzebę wydawania pieniędzy na pokaz i nasilają przyjemność, jaką inni mogą czerpać z najdrobniejszych, najprostszych rzeczy w życiu. To prawdziwa magia”.

A czy Ty znasz te przemówienia? Może polecasz jakieś inne interesujące wystąpienia TED, z których inni mogą skorzystać i wykorzystać zdobytą wiedzę w swoim biznesie lub pracy etatowej? 

Czy któreś z przemówień urzekło Cię tak bardzo, że systematycznie do niego wracasz? Proszę, podziel się swoimi doświadczeniami.

Klaudia Kałążna

Klaudia Kałążna

Na co dzień wspieram ludzi, którzy pragną zmiany w zakresie kariery lub własnego biznesu w tym, aby mogli rozwinąć skrzydła, dobrze ustawić nawigację i lecieć w odpowiednim kierunku. Łączę wykształcenie i doświadczenie biznesowe z zamiłowaniem do odkrywania ludzkiego potencjału. W skrócie mogłabym określić siebie w następujący sposób: strateg, doświadczony marketingowiec, certyfikowany trener, business oraz executive coach, z doświadczeniem w środowisku międzynarodowym, zarówno w sektorze prywatnym, jak i publicznym. W przeszłości wykładowca i naukowiec, w międzyczasie ekspert ds. marketingu i handlu międzynarodowego w firmach irlandzkich, obecnie przedsiębiorca.
Więcej o mnie
Klaudia Kałążna

Pin It on Pinterest